www.mariuszgorczynski.pl
Witam na mojej stronie poświęconej aktorowi Mariuszowi Gorczyńskiemu.
Strona ta została założona, by upamiętnić i przybliżyć postać znakomitego aktora drugiego planu i mistrza wyrazistego epizodu Mariusza Gorczyńskiego. Być może niektórzy zdziwią się wchodząc tutaj. Wszak na ogół tworzy się strony internetowe poświęcone gwiazdom, popularnym i sławnym artystom...
Ja natomiast postanowiłem założyć stronę upamiętniającą aktora epizodycznego, aktora drugiego planu, tym niemniej nie anonimowego. Jednego z tych, o których mówi się, że każdy zna tę twarz, a nikt nie kojarzy nazwiska. Aktora, który pojawił się w kilku produkcjach zwanych kultowymi. Mało kto wie, że to właśnie Mariusz Gorczyński zagrał w słynnej scenie z "Co mi zrobisz jak mnie złapiesz" Stanisława Barei: Ja nie wiem, też jeżdżę samochodem tak samo jak pan. I nigdy mi nic nie ukradli. I zdanżam na czas proszę pana - mówi Gorczyński. Zdążam - poprawia Franciszek Trzeciak. No właśnie, i pan zdanża - kwituje grany przez Gorczyńskiego budowlaniec Wisiorny. Scena znana niemal wszystkim i cytowana wielokrotnie (jej parafrazę można było nawet usłyszeć w pewnej reklamie radiowej). Ale to nie jedyny kultowy film z udziałem Gorczyńskiego - zagrał On w kilku odcinkach serialu "07 zgłoś się" kreując cztery różne postaci (i jeszcze wiele innych samym głosem; patrz: filmografia). Zauważyłem, że został dostrzeżony przez licznych fanów tego serialu, upamiętniony na stronach internetowych, których od pewnego czasu nie mogę już jakoś odnaleźć w cyberprzestrzeni. Mam nadzieję, że fani porucznika Borewicza, tak jak i fani Stanisława Barei (u którego Gorczyński zagrał także w serialach "Alternatywy 4" i "Zmiennicy") z zainteresowaniem odwiedzą tę stronę. Dla mnie Mariusz Gorczyński to przypomnienie dzieciństwa (lata osiemdziesiąte... W filmach z tej właśnie epoki stworzył najbardziej wyraziste role) i pierwszej połowy następnej dekady, czasów początków mojej fascynacji polskim kinem. Niesamowita, nie dająca się zapomnieć twarz, która zapada w pamięć niejednokrotnie bardziej niż twarz znanego aktora grającego główną rolę. To nie tylko moja opinia. Rozmawiam z wieloma pasjonatami polskiego kina i dla żadnego z nich postać Mariusza Gorczyńskiego nie jest anonimowa.
Trzeba wiedzieć, że Mariusz Gorczyński zagrał w olbrzymiej ilości filmów, przeważnie były to wyraziste epizody, niekiedy role drugoplanowe. U początku swej kariery grał nawet role główne (zwłaszcza w etiudach szkolnych łódzkiej "filmówki"), z drugiej strony niejednokrotnie nie odmówił ról, które były już blisko statystowania. Zawsze jednak dawał się zapamiętać. Mistrzowsko tworzył postacie ekranowych "twardzieli", ludzi z półświatka, nie tracących przy tym swoistego wdzięku i dystansu do rzeczywistości. Nader często grywał aktorów i konferansjerów. Nie unikał ról ludzi złych, choć na ogół nawet czarne charaktery nabierały w Jego wykonaniu cech, które pozwalały widzowi uśmiechnąć się i tym samym oswoić strach przed ukazanym w postaciach Gorczyńskiego złem.
Może dziwić, że tak duży nacisk kładę na ekranowe wcielenia Mariusza Gorczyńskiego, a tak "po macoszemu" traktuję Jego role teatralne. Wychodzę jednak z założenia, że tylko ekran pozwoli współczesnym ludziom zapoznać się z dorobkiem dość już dawno zmarłego aktora drugiego planu. Teatr to sztuka ulotna - przedstawienia teatralne idą w niebyt wraz z ostatnim zasłonięciem kurtyny, a to, co zostało stworzone z myślą o ekranie (filmy kinowe i telewizyjne, seriale, etiudy szkolne studentów reżyserii, spektakle teatru telewizji) pozostaje i jest dostępne dla następnych pokoleń widzów.
Pragnę złożyć gorące podziękowania następującym osobom i instytucjom:
- Przede wszystkim mojej ukochanej Gabrysi, od 4 grudnia 2009 mojej żonie. Za to, że jest ze mną na co dzień i znosi cierpliwie moją pasję (nie jest to niekiedy łatwe), za piękne okładki do montażowych płyt DVD z fragmentami filmów z udziałem Mariusza Gorczyńskiego, za to, że jeździ ze mną na cmentarz na Wólce Węglowej i nie szczędzi sił pomagając mi w utrzymaniu grobu Mariusza Gorczyńskiego w należytym porządku. Za codzienną i wszechstronną pomoc techniczną w prowadzeniu tej strony, co jest niekiedy "pracą w szczególnie trudnych warunkach". Za długie godziny spędzone przy skanerze. Za wiele jeszcze innych rzeczy...
- Zdzisiowi Andrzejewskiemu, znakomitemu montażyście, który zostaje długo po godzinach pracy montując w nieskończoność płyty zawierające moją kolekcję.
- Bartkowi Matusiakowi (http://bartek.matusiak.info), który opracował niniejszą stronę pod względem technicznym.
- Panu Krzysztofowi Prymkowi za konsultację postsynchronów.
- Agnieszce Skarwojskiej-Wszołek za stałe wsparcie duchowe, nieustającą gotowość do pomocy i współpracy oraz trzymanie ręki na pulsie.
- Edycie Całus za pomoc przy skanowaniu.
- Teatrowi Syrena za życzliwość wobec mojej działalności i wszechstronną pomoc w wybraniu zdjęć do Galerii. Podziękowania dla Pani Dyrektor Barbary Borys-Damięckiej, oraz dla Pani Agnieszki Daroch z archiwum teatru.
- Wszystkim innym, którzy udostepnili swe archiwa wzbogacając Galerię. Dziękuję Państwu: Marii Kaniewskiej, Ewie Florczak, Bohdanowi Porębie, Jackowi Fedorowiczowi, Kazimierzowi Tarnasowi, Edwardowi Wieczorkiewiczowi, Jarkowi Czembrowskiemu z PWSFTviT, przemiłym Paniom z Instytutu Teatralnego oraz wspaniałym twórcom serwisów poświęconych serialom "Alternatywy 4" (www.alternatywy4.net) oraz "Zmiennicy" (www.zmiennicy.com).
- Bardzo dziękuję wszystkim tym, którzy udostępnili mi swe zbiory sprawiając, że produkcje dawno nieemitowane w telewizjach, niedostępne na rynku DVD mogły zasilić mój zbiór - tu ukłony dla Andrzeja Kostenki, Bohdana Poręby, Jarosława Czembrowskiego, Andrzeja Kuźmińskiego, Marcina Rychcika, Dariusza Stankiewicza, Ewy Dąbrowskiej, Teresy Gruber, Rafała Boguty oraz nieocenionej pani Marii z TVP, a także Moniki i Krzyśka.
W szczególny sposób z całego serca dziękuję moim znakomitym Rozmówcom, których wypowiedzi o Mariuszu Gorczyńskim znajdują się w dziale "W oczach kolegów". Nie znałem Mariusza Gorczyńskiego osobiście (zmarł, gdy miałem niespełna 10 lat), nigdy też nie podjąłbym się próby oceniania Jego aktorstwa, a zwłaszcza pisania jakim był człowiekiem. Dzięki Państwu mogłem przedstawić Mariusza Gorczyńskiego w sposób pełny, nie zamykając Go w suchych, filmograficznych faktach. Nie mogę też niestety nie wspomnieć o pewnym dość znanym człowieku, byłym dyrektorze jednego ze stołecznych teatrów, który przez wiele lat był dyrektorem Mariusza Gorczyńskiego, z którym Gorczyński pracował nie tylko jako aktor, ale także jako asystent reżysera, gdy ów pan okazjonalnie reżyserował. Otóż człowiek ten odmówił mi rozmowy z dyktafonem o Mariuszu Gorczyńskim, a ponadto dodał, że jeśli chcę do czegoś dojść w dziedzinie dokumentacji polskiego aktorstwa to żebym dał sobie spokój z miernotami i zajmował się tylko największymi bo na całą resztę szkoda czasu. Jest to jedyna rozmowa na temat Mariusza Gorczyńskiego, której nie publikuję (bo i nie ma co publikować) i która pozostawiła we mnie głęboki niesmak wobec mego rozmówcy. Wstyd panie WF!!! Wracając zaś do tych życzliwych - nie będzie przesadą, jeśli powiem, że bez Państwa, bez moich drogich Rozmówców, którzy będąc ludźmi zajętymi i zapracowanymi znaleźli czas na spotkanie ze mną (i moim dyktafonem), ta strona nigdy by nie powstała. Bo nie miałaby sensu...
Rafał Dajbor